A DZ061 P1270007-1 Grzyb Mirz080 1 Zabytkowy dom 1 IMG 0701-1

Rajd 15 maja. Odkrywamy nowe miejsca czyli wypad poza granice mapy.

Opublikowano w Rajdy Skarżyskie Rok 2013

15 maja wybraliśmy się na wyprawę odkrywczą na tereny poza zasięgiem mapy Gór Świętokrzyskich. Nie bacząc na czyhające niebezpieczeństwa wsiedliśmy na pokład naszej „Santa Marii”, w którą wcielił się rozklekotany bus. Za marne 6,50 zł zawiózł nas do Fałkowa, a na trasie trząsł niemiłosiernie i kołysał na zakrętach, co powodowało niezłą chorobę morską.

Na drżących nogach, wymordowana podróżą wysiadłam na Nowej Ziemi i zaraz zostałam porwana w wir odkrywania. Sam pobyt w Fałkowie, choć krotki, obfitował w ciekawostki. Do oczywistych mogę zaliczyć kościół pod wezwaniem Św. Trójcy i ciekawe ruiny zamku (a może dworu) z siedemnastego wieku. Tu zajrzeliśmy.

Zrezygnowaliśmy ze zwiedzania muzeum zorganizowanego w dawnej organistówce. Trochę szkoda, bo już z zewnątrz wyglądało niezwykle obiecująco. Pominęliśmy oglądanie ciekawej, ale zupełnie schowanej rzeźby znajdującej się w pobliżu kościoła – to pierwsza, jaką spotkałam w naszym rejonie, pieta. Niestety, jest tak „ozdobiona”  wstążkami i kwiatami, przykryta daszkiem, że trudno ją zauważyć, a szkoda, bo wygląda na piękną rzeźbę. Ukoronowaniem zwiedzania było znalezienie kolejnej figury „odwróconego” Chrystusa, która znajduje się na miejscowym cmentarzu na grobie rodziny Jakubowskich. Mogiła została niedawno odnowiona – postawiono granitowy nagrobek, a oryginalną figurę pozostawiono bez renowacji, ciekawe, czym się to skończy za parę lat. 

 Z Fałkowa wędrowaliśmy drogami polnymi przez Wolę Szkucką do rezerwatu „Piekiełko Szkuckie”. Jest tu mroczno, pachnie ziemią i liśćmi, przemykamy między różnorodnymi skałkami (źródła podają, że to „zlepieńce dolnojurajskie”) porośniętymi niewielkimi paprociami, podziwiamy oryginalną fakturę skał, czasem zauważamy potężne stare dęby. A jakie „piekielnie” dobre śniadanie zjedliśmy w punkcie wypoczynkowym na granicy rezerwatu! 

Dalej już tylko wędrowaliśmy leśnymi drogami do Radoszyc. No, nieprawda, bo po drodze zajrzeliśmy do kopalni iłów Szkucin, podziwialiśmy rozlewiska utworzone przez bobry w pobliżu zbiornika przeciwpożarowego, próbowaliśmy bezskutecznie dostać się na teren cmentarza żydowskiego w lesie przed Radoszycami. Samych Radoszyc nie zwiedzaliśmy, ale może to i lepiej, bo ileż by tu trzeba jeszcze pisać!

Trasa, którą przeszliśmy liczyła 20,8 km; jej pokonanie zajęło nam 4 godziny.

 Mapa sklejona z fragmentów 3 map z książki "Nad Czarną i Kamienną"

 

Autor tekstu:Ania

Autro zdjęć: Ania i Ewdard

?>?>