A DZ061 P1270007-1 Grzyb Mirz080 1 Zabytkowy dom 1 IMG 0701-1

Czerwcowe rajdy

Opublikowano w Rajdy Skarżyskie Rok 2013

Było ich mniej niż w poprzednich miesiącach. Czy to pogoda nie dopisała, czy chęci zabrakło – trudno powiedzieć. Raczej to pierwsze – po opadach deszczu trzymaliśmy się w czerwcu daleko od lasów, bo tam człowiek był natychmiast atakowany przez komary. W tej sytuacji mieliśmy kilka wypadów w stronę wysokiej kultury i sztuki.

Przede wszystkim do Wąchocka, gdzie obejrzeliśmy dokładnie muzeum z bogatymi patriotycznymi zbiorami, przepiękne romańskie wnętrza klasztoru, kościół i ogrody klasztorne. Zajrzeliśmy do refektarza, do karceru i do zakrystii. Wszędzie nas było pełno. Ale było tyle wspaniałych rzeczy do obejrzenia, ze nie ma się co dziwić.

 

Trochę podobne przeżycia mieliśmy niewiele później w Szydłowcu podczas zwiedzania wnętrza kościoła św. Zygmunta. Dzięki temu, że byliśmy tam w dniu powszednim, mogliśmy zwiedzić kościół pod opieką kompetentnej przewodniczki z biura informacji turystycznej, jakie niedawno pojawiło się w rynku.

Jak by tych wrażeń było mało, zwiedziliśmy kilka dobrych wystaw. Przede wszystkim retrospektywna wystawa Magdaleny Abakanowicz w Orońsku. Dla miłośników jej prac to prawdziwa gratka – w parku i obiektach muzealnych zgromadzono dużo obiektów z różnych okresów twórczości artystki. Wszystko można spokojnie obejrzeć, sfotografować – doskonały pomysł na niedzielne południe z rodziną. 

Zaś w Kielcach wybraliśmy się na dwie ciekawe i zupełnie różne wystawy. Obie trwają jeszcze w wakacje, więc polecam. Jedna to wystawa zabawek znanych artystów w Muzeum Zabawek i Zabawy. W tym „Gwiazdozbiorze zabawek” znalazły się różne pajacyki, słoniki, konik na biegunach, a nawet fajerka Jana Nowickiego. Druga – to coś dla pań, bo to dzieła secesyjnego rzemiosła wystawiane w Muzeum Narodowym. Można się zakochać w tych sukniach, pantofelkach, torebkach, sztućcach, wazonikach, meblach i całej masie innych cudeniek z epoki.

Nie porzuciliśmy tez typowej turystyki pieszej. Grupa przygotowująca się do wyjazdu w Bieszczady prawie biegiem przebyła trasę z Samsonowa do Skarżyska, a pod ich nieobecność pozostali zrobili sobie łagodny rajdzik z jagodnego przez Kierz Niedźwiedzi do Skarżyska. Ten ostatni był połączony z szokująca nowina – słynny głaz narzutowy z okolic Krza został sprzedany i usunięty z pola! A, prawda, mieliśmy jeszcze dużo szczęścia w dniu wielkiej burzy, kiedy to zamierzaliśmy dojść z Łącznej do domu, ale przytomność umysłu Edwarda uratowała nas przed kompletnym przemoczeniem. Za jego rada rajd skróciliśmy i udało nam się dotrzeć do domu między dwiema burzami.

I tak to minął nam czerwiec.

Kilka zdjęć zilustruje te wspominki, a szczegóły na stronie http://swietokrzyskiewloczegi.blogspot.com/

 Autor: Ania

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

?>?>