Słowik- Niestachów 08.02.2015

barsylrob. Opublikowano w Wyprawy, rajdy 2015

Kolejna niedziela czwarta z rzędu. Tym razem nie miałem problemu z wymyśleniem sobie trasy rajdu. Pomyślałem, że rozpocznę dzisiejszy rajd tam gdzie go zakończyłem w ostatnią niedzielę czyli w Zagrodzie a dokładnie w miejscowości Słowik. 

 

Wstałem po 6 rano, kąpiel, szybkie śniadanie i do samochodu. Jaka miła niespodzianka mnie spotkała, gdy wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem duża ilość świeżego puchu śnieżnego. Z wielka radością wsiadłem do samochodu i pojechałem na dworzec w Kielcach. Tam zostawiłem samochód, następnie przesiadłem sie do busa w kierunku Jędrzejowa, oczywiście wysiadłem już we  wcześniej wspomnianym Słowiku.

 

Dokładnie o 8.40 wyruszyłem na szlak. Plan na ten dzień to przejście szlakiem niebieskim trasy Słowik- Biesak- Pierścienica- Stok narciarski pod Skocznia- Stok narciarski Pod Telegrafem- Mòjcza- Otrocz- Niestachòw.

Dzień zapowiadał sie bardzo dobrze ze względu na warunki pogodowe. W nocy spadło dużo świeżego śniegu, temperatura wynosiła minus 1. Wiał dość silny chłodny wiatr. Miałem nadzieję, że takie warunki odstrasza ludzi i na szlaku będę sam;). 

Poruszając sie Pasmem Posłowickim  już na początku zauważyłem jakieś świeże ślady butów na śniegu. Długość kroków wskazywała na to, że jest to dość wysoka osoba bądź ktoś biegł. Okazało się, że nie tylko ja chciałem skorzystać z tak pięknej aury tego dnia. Minąłem się z 3 biegaczami i z jednym rowerzystą. Szlak prowadzący pasmem bardzo mi sie podobał, gdyż na początku wspinamy sie na pewną wysokość a później idzie sie już praktycznie cały czas utrzymując zdobytą wysokość. Dzięki czemu można oglądać w oddali  panoramę Kielc. 

O godz. 9.46 dotarłem do Stoku na Stadionie. Na stoku nie było narciarzy, jednak ratrak równał stok i pewnie za chwilę stok zostanie otwarty. 

O godz. 11.14 byłem przy kolejny stoku narciarskim pod Telegrafem znajdującym się na szlaku niebieskim, którym się dziś poruszałem. Tu było już gwarnie, można było zaobserwować  wielu narciarzy. 

Na dole przy wyciągu cały czas przyjeżdżały kolejne samochody z narciarzami.  Idąc dalej szlakiem doszedłem do drogi 764. Musiałem nią przejść pewien odcinek znajdujący się w miejscowości Mójcza, następnie skręcić w lewo w pole. Wypatrywałem momentu w którym momencie powinienem skręcić i nie zauważyłem tego skrętu szlaku w lewo. Przeszedłem za daleko, wszedłem w pole i później  na przełaj kierowałem się w kierunku szlaku korzystając ze wskazań gps. Otwarta przestrzeń, pole wiec śnieg był po kolana i to właśnie mi sie bardzo podobało;). 

Zostawiając za sobą stoki narciarskie gdzie co jakiś czas napotykałem na szlaku biegaczy bądź maszerujących ludzi z kijkami czułem, że przed mną Bedzie już spokojniejszy i bardziej bezludny odcinek trasy. Po wyjściu z pola doszedłem do drogi, przekroczyłem ja i kierowałem sie dalej szlakiem niebieskim w kierunku wzniesienia Mójecka. Pod wzniesieniem spotkała mnie nie miła niespodzianka, w postaci betonowego muru z tablicą informacyjną teren prywatny. Musiałem ponownie zawrócić do drogi obejść około 500 m cały ogrodzony teren . Po czym ponownie idąc polem wróciłem na szlak. 

Przede mną był ostatni odcinek szlaku, który planowałem przejść tego dnia prowadzący przez las do Niestachowa. Ten odcinek bardzo mi się podobał gdyż poruszałem się po śniegu sięgającym ponad kostki i nie było widać żadnych śladów ludzkich. Jednocześnie wyszło słońce, dzięki czemu ośnieżone  gałęzie drzew w połyskujących promieniach słońca wyglądały rewelacyjnie.

Po drodze musiałem przejść przez kładkę znajdującą się na rzece Lubrzanka.

  Do Niestachowa dotarłem około godz. 14.30. Tu był pewien problem z dostaniem się do Kielc. Odjaz busa do Kielc miał być około godziny 18. Nie pozostało mi wiec nic innego jak iść w kierunku drogi 74 prowadzącej do Kielc. Po drodze postanowiłem  łapać okazję.  W Niestachowie jest kolejny stok narciarski dzięki czemu na drodze panował spory ruch aut jadących na stok i z powrotem do Kielc. Po 10 minutach złapałem okazje ;).

Wysiadłem koło Galerii Echo. Wszedłem zjeść szybką przekąskę i poszedłem pieszo na dworzec gdzie rano pozostawiłem auto.

Muszę przyznać, że przejście szlaku bez gps byłoby bardzo trudne, w wielu miejscach albo było brak oznaczeń lub po prostu były przykryte śniegiem. Do gps mam wgraną map turystyczną Województwa Świętokrzyskiego w skali 1:60 000 a poruszam się korzystając z mapy laminowanej 1:75 000. Jest sporo różnic w prowadzonym szlaku miedzy tymi mapami. Jednak mapa laminowana ma jedna zasadniczą zaletę jaką jest trwałość.

Tak oto spędziłem niedzielę;)

Wiadomo już gdzie się rozpocznie następy rajd;)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

?>?>